Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fotograficznie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fotograficznie. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 31 grudnia 2017

Podsumowanie roku 2017

Drodzy moi Przyjaciele i Nieprzyjaciele!
W tym roku trudniej jest mi napisać podsumowanie, ponieważ nie prowadziłam bloga tak sumiennie, jak w latach poprzednich. Ba, nawet myślałam o tym, by go zamknąć, zmienić na inny, by tym postem pożegnać się z Wami, którzy czekają tu na prace scrapowe i doczekać się nie mogą. Bo... bo siedzę w kuchni wciąż. I nie mam czasu ani na ten blog ani nawet na kulinarny, o który wiele osób mnie prosi :)
Rok 2017 według moich okołonoworocznych założeń, miał upłynąć pod hasłem:

poniedziałek, 13 marca 2017

Mój pierwszy dzień na emigracji

13 marca - nie bez powodu wybrałam dzisiejszy dzień na mój wpis w ramach klubowego projeketu wiosennego w Klubie Polek.
Dzisiaj mijają dokładnie 4 lata, odkąd przeniosłam się z Cieszyna do Galway. Do Galway, o którym teraz mówię mój dom. Bo przecież dom jest tam, gdzie bliscy. I mimo tego, że tęsknię za Rodzicami, za Siostrą, za znajomymi, to tu w Irlandii jestem ze swoją rodziną, tworzymy zgraną paczkę - ja i moi trzej Panowie. 

13 marca 2013 roku - dzień nerwowy- pełen ekscytacji na nowe i smutku, bo leciałam tylko z młodszym synem. Dwie torby po 28 kg, małe plecaczki i my. Było ogromnie ciężko. I nie obyło się bez przygód.

Poranek wypełniony łzami i taka informacja w wiadomościach:
Samolot czeskiej linii lotniczej Travel Service zablokował lotnisko w Katowicach-Pyrzowicach. We wtorek wieczorem maszyna miała kłopoty z lądowaniem. Samolot nie zdołał wyhamować na pasie startowym i zatrzymał się na trawniku tuż za nim. W czasie lądowania panowały bardzo niekorzystne warunki atmosferyczne.

Samolot Boeing 737 przyleciał do Pyrzowic z Szarm el-Szejk w Egipcie. Na pokładzie było 179 pasażerów i sześciu członków załogi.

W wypadku nikt nie ucierpiał, także samolot najprawdopodobniej nie doznał uszkodzeń. Jednak incydent spowodował paraliż lotniska. Od wtorku jest ono zamknięte i pozostanie tak przynajmniej do 16.00 w środę. Obecnie trwa usuwanie samolotu z płyty lotniska. 

Telefon na lotnisko, panika, co dalej? Kazali nam przyjechać do Katowic. Awaria miała zostać usunięta do czasu odlotu samolotu. Przyjechaliśmy, nadałam nasze główne bagaże i chwilę potem usłyszeliśmy, że przewożą nas autobusem do Krakowa, skąd wystartuje nasz samolot do Cork.
Wiedziałam już, że podróż przedłuży się o dobre kilka godzin, co mnie przerażało, bo leciałam z nieustannie pytającym pięciolatkiem.
Gdyby nie pomoc chłopaka poznanego  na lotnisku, nie dałabym sobie rady z bagażami, ponieważ musiałam je odebrać i wsiąść z nimi do autobusu. Mając zajęte obie ręce przez bagaż, trudno jeszcze pilnować dziecka. Jakoś w końcu się udało wsiąść do autobusu i zaczęła się nasza podróż.
Więcej niespodzianek na szczęście nas nie spotkało. Zamiast ok. godz 22, wylądowaliśmy na irlandzkiej ziemi ok. 1 w nocy. Podróż z lotniska zajęła nam ok 2,5 godz i w rezultacie ciemną nocą stanęłam na progu mieszkania, które do tej pory widziałam jedynie przez kamerkę w komputerze. Nasz pierwszy wspólny apartament w Galway... Byłam szczęśliwa i zmęczona. Przyłożyłam głowę do poduszki i wtulona w jego ramiona zasnęłam.
Tak naprawdę dopiero rano obejrzałam nasze małe mieszkanki i pojechaliśmy do miasta.
Mateusz, ku mojemu zaskoczeniu bardzo łatwo odnalazł się w nowej sytuacji, nie przeraziła go nawet wizją, że za dwa dni idzie do szkoły - on, mój mały przedszkolaczek, na poważnie- do szkoły!





A kolejne marcowe dni skracały czas rozłąki z Igorem, który przyleciał w lipcu.

marzec 2014:


marzec 2015:

marzec 2016:
Patrząc z perspektywy czasu- nie  żałuję mojej decyzji.
 Lubię to moje miasto, kocham Irlandię, nieustannie zachwycam się tym co tu i teraz.
Nawet się nie spostrzegłam, że to już cztery lata. Jest mi dobrze w tym miejscu. Cieszę się, że tu jestem. Dałam dzieciom i sobie szansę na nowe życie.


 Jeśli macie ochotę poczytać wspomnienia innych Polek z ich pierwszych dni na obczyźnie to zapraszam tutaj PROJEKT WIOSENNY – PIERWSZY DZIEŃ W MOIM NOWYM KRAJU

piątek, 24 lipca 2015

Ring of Kerry - rocznicowy wypad

Naszą trzecią rocznicę spędziliśmy na wypadzie poza miasto, udając się w kierunku Dingle, Kerry i Tralee.
Pogoda nam dopisała i spędziliśmy bardzo mile te trzy dni.
Pokażę Wam zdjęcia, bo nad urokami Irlandii nie będę się rozpisywać. Tu jest naprawdę pięknie.Wszędzie!
Ściskam :)
Asica

wtorek, 26 maja 2015

Migawki z wyspy

Intensywny czas mieliśmy ostatnio:
Przyjechali goście:

 na Komunię Mateusza:

Ogromnie się cieszę, że Siostrze udało się w końcu odwiedzić Zieloną Wyspę i, że skradła ich serca.
Udało nam się trafić z prezentem ślubnym:
 a bilety ukryłam w takiej kartce:


Skoro chcą jeszcze nas odwiedzić, to znaczy, że się podobało :)

Uściski i buziaki, szczególnie dla wszystkich wspaniałych Mam :*

piątek, 22 maja 2015

Flirtując z życiem WB5

Bardzo żałuję, że czytam tak mało.W zasadzie najwięcej w podróży, w samolocie czy autobusie. Odkąd odkryłam scrapowanie, to nie czytam codziennie, tak jak kiedyś. Doba jest za krótka, za dużo rzeczy do zrobienia na co dzień, za dużo pomysłów w głowie itd.itd.
Za to zaczęłam kupować książki. Kiedyś nie mogłam sobie na to w ogóle pozwolić i korzystałam nałogowo z biblioteki. Obecnie mniej więcej raz na miesiąc, dwa szalejemy w księgarni a mama wysyła nam paczkami nowe porcje lektur.
Moja aktualna lektura to:
Bardzo lubię Panią Danutę. To druga z trzech moich ulubionych polskich aktorek.
Jest niesamowicie elegancką, piękną i charyzmatyczną kobietą. Uwielbiam jej uśmiech.
Lata dodają jej tylko wdzięku.
Książka ta to wywiad rzeka przeprowadzony z aktorką przez Łukasza Maciejewskiego, specjalistę od filmu i teatru.Aktorka opowiada o swoim dzieciństwie spędzonym w jednej z małych, kaszubskich wsi, o relacjach z rodzicami, z bratem.
Czyta się jednym tchem, w jedno popołudnie przeczytałam połowę.
Nie wiem jak Wy, ale ja bardzo lubię książki autobiograficzne.
W kolejce do przeczytania mam jeszcze kilka takich.

Jeśli szukacie przyjemnej, ciepłej lektury - polecam Wam serdecznie .
P.S. Najlepiej z filiżanką kawy i czymś pysznym ;)

Ula, z całego serca dziękuję za możliwość udziału w kolejnej zabawie na blogu Sen Mai.
Do zobaczenia za miesiąc :)
Uściski, 
Asica

czwartek, 21 maja 2015

Moje Top 5 w Irlandii (na chwilę obecną)

Po raz pierwszy postanowiłam przyłączyć się do projektu w Klubie Polek na Obczyźnie, gdzie dziewczyny i Piotr - jedyny Pan w Klubie dzielą się z Wami swoim rankingiem pięciu ulubionych miejsc w kraju, w jakim mieszkają.
Z racji tego, że mieszkam w Irlandii dopiero 2 lata, moje ulubione miejsca pewnie jeszcze się zmienią, bo jeszcze wielu miejsc po prostu nie widziałam. Do dzisiejszego wpisu wybrałam jednak te pięć, które do tej pory skradły moje serce:

1. Doolin (irl. Dúlainn) - niewielkie miasteczko turystyczne położone w hrabstwie Clare na zachodnim wybrzeżu Irlandii. Z Doolin można popłynąć statkiem na Arany. Nie byłam jeszcze tam, może kiedyś się wybierzemy. A niedaleko Doolin zaczynają się rozciągać Klify Moher. To te za mną na czwartym zdjęciu ;)
Z tym miejscem wiąże się pewna anegdota. Doollin to są takie moje prywatne klify można rzec, bo niewielkie skały tam pomyliłam z klifami Moher - nie śmiejcie się głośno ze mnie ;)
 


2. Plaża koralowa - Trá an Dóilin 
Na południu mojej ukochanej Connemary zobaczyłam takie cudo:
 Żeby trafić na tę plażę, trzeba o niej wcześniej wiedzieć, ponieważ nie ma specjalnego oznakowania, które by do niej prowadziło. Trzeba zjechać z drogi z Galway do Carraroe.
Od Galway jedziemy na zachód na R336, obok An Spidéil i kierunku Casla. Potem w lewo na R343 Casla kierunku Ceathrú Rua (Carraroe).
 3. Kylemore Abbey (irl. Mainistir na Coille Móire) – to przepiękne neogotyckie opactwo na Connemarze. Od przeszło stu lat mieszkają w nim Benedyktynki. Do roku 2010 prowadzona tam była przez nie ekskluzywna szkoła dla dziewcząt. Teraz zakon utrzymuje się z turystów.
Z tym miejsce wiąże się bardzo ckliwe love story pierwotnych właścicieli zamku - Anglika i Irlandki. W malowniczej Connemarze zakochała się żona Mitchella Henry'ego - Margaret. A ponieważ Mitchell Henry - lekarz i finansista był w stanie kłaść swej żonie świat u stóp, kupił 15 000 akrów dzikeij ziemi w samym sercu Connemary, gdzie wzniósł niebawem piękny Zamek Kylemore Castle.
Założono tam także piękne wiktoriańskie ogrody. Dokonano niemal cudu, bo nagle na nieurodzajnej skalistej ziemi Connemary zaczęły rosnąć warzywa, a nawet owoce południowe.
Niestety  historia ta nie miała szczęśliwego zakończenia. Podczas podróży do Egiptu, Margaret zachorowała na czerwonkę i zmarła, pozostawiając męża w żalu. Mitchell sprowadził ciało żony do Irlandii, i została ona pochowana w  wzniesionym na terenie zamku mauzoleum, które dzisiaj możemy obejrzeć, będąc w Kylemore Abbey. Po śmierci Mitchell został także pochowany w mauzoleum. W latach 20 XX wieku, zamek nazywany od tamtego czasu coraz częściej opactwem, przeszedł w ręce benedyktynek, które założyły tam szkołę dla dziewcząt. Mimo tego, że szkoła już nie działa, benedyktynki dalej opiekują się opactwem.
 Byliśmy tam w zeszłe lato z moją mamą:

4. Keem Bay: (Irish: Cuan na Cuime)znajduje się na znajduje się obok miejscowości Dooagh na zachodzie Achill Island, w hrabstwie Mayo w Irlandii. Znajdowało się tu dawniej miejsce połowów rekinów żarłaczy.
Znalazłam na youtubie filmik, zobaczcie sami jakie to piękne miejsce:


przepiękne miejsce i chciałabym tam jeszcze wrócić.
Ostatnim miejscem, które mnie zaczarowało jest:
5. Hazel Mountain Chocolate Burren- Fabryka Czekolady w Burren Oughtmama Bellharbour
To urokliwe miejsce zostało założone niedawno, bo w 2014 roku przez Johna i Kasię Connolly na ponad 300 letniej rodzinnej farmie. W tym miejscu produkuje się ręcznie robione czekolady - od ziarenka do tabliczki. Mają ciekawe smaki : z płatkami róży, lawendą, solą. Wszystkie je możemy kupić w sklepiku, który funkcjonuje przy fabryce. Hazel Mountain Chocolate to nie tylko fabryka i sklep, ale także urocza kawiarenka, gdzie można napić się pysznej kawy i zjeść domowe ciasto.
 http://www.inspiredcitizen.com/the-best-chocolate-the-emerald-isle-has-to-offer-hazel-mountain-chocolate/


 poznajecie, że zastawa to nasz rodzimy Bolesławiec? :)


Ten projekt jest dedykowany Stowarzyszeniu Piękne Anioły.
Jeżeli spodobał Ci się mój post, możesz wesprzeć Fundację dowolną kwotą. 
Więcej informacji  znajduje się na blogu Klubu Polek:
 996947_534780106597231_1075767489_n