poniedziałek, 13 kwietnia 2015

Historia z przeszłości - O tym jak "pokochałam" pana komornika i co z tego wynikło WB1

Biorę udział w kolejnym wyzwaniu blogowym u Uli. Tym razem zestaw zadań jest trudniejszy, a przynajmniej trudny jest temat nr 1.
Wyzwanie blogowe_kwiecien_720 
Długo zastanawiałam się, o czym Wam napisać. Kiedy dziś poprosiłam o radę mojego Ukochanego, stwierdził, że powinnam opisać historię o komorniku.
A ponieważ On ma zawsze rację, to piszę ;)



Styczeń, oglądam film (Człowiek Słoń) i robię LO. Dokładnie pamiętam jaką pracę wtedy robiłam i uwierzcie mi, naprawdę jej nie lubię gdy na nią patrzę.
Słyszę pukanie do drzwi.
Otwieram. Dwóch panów w garniturach z teczkami, jeden się odzywa:

- Dzień dobry, jestem komornikiem Sądu Rejonowego blablablablabla... Przyszlismy wycenić mieszkanie.
- Nie bardzo rozumiem...
Pan nr 2 podtyka mi pismo pod nos - zawiadomienie o licytacji nieruchomości przy ul. blablablabla

Chyba mi nieco słabo. To, że mąż (teraz juz eks- mąż) nie mówi mi o wielu rzeczach - wiedziałam, ale o tej sprawie nie miałam pojęcia...

Panowie wchodzą, w buciorach! i zaczynają pstrykać zdjęcia, mierzyć, gadać a ja stoję jak skamieniała.
- Ta wykładzina zostaje czy zabiera Pani?blablablabla
- Zadłużenie ma być uregulowane do końca miesiąca blablablabla 
- Te lampy Wasze czy nie?blablablabla

W końcu poszli. Otwieram przeglądarkę i szukam informacji o licytacji komorniczej mieszkania w którym mieszkam, w którym przebywam z dziećmi, do którego czasem wpadnie mąż zrobić awanturę, naubliżać, narobić syfu.
Jest. Ulica jak byk, cena jak byk.
Co z nami będzie? Tu nie ma co płakać, tu trzeba działać.

Wchodzę na fb. Muszę z kimś porozmawiać. Kilka dni wcześniej dodałam do znajomych dawno nie widzianego kolegę. Kiedy to było, gdy bujaliśmy się w tej samej paczce i jeździli na koncerty punkowe pociągiem do domu kultury w Bielsku- Białej. Nie zna moich problemów, gadaliśmy tylko o starych zdjęciach, z jednej wspólnej imprezy, jakie udało mi się zeskanować i wrzucić na fejsa. Jest na czacie. Pogadam z nim. Z kimś obcym najlepiej. Nie mogę znowu narzekać moim przyjaciółkom. Pewnie maja mnie już serdecznie dosyć.

Wybieram zielona kropkę z Jego pseudonimem.

- Cześć, zobacz jaki mam dziś dzień... i wklejam link do licytacji komorniczej znaleziony w sieci.

I tak "pisaliśmy" rozmawiając b. długo. Nie próbował mnie pocieszać. Próbował przedstawiać możliwości rozwiązań tej patowej sytuacji.

Od tamtej pory "rozmawialiśmy" pisząc do siebie każdego dnia.
O codzienności, o tym co lubimy. Co nas boli w życiu, co lubimy jeść i jakiej muzyki słuchamy.

I niedługo potem szalona decyzja. Jadę zobaczyć tę Jego piękną Zieloną Wyspę. Jadę się oderwać od mojego życia, przypominającego od miesięcy "Trudne sprawy". Jadę ukoić skołatane nerwy rozmową w bliskości. Potrzebuję tego.

Lecę.

To było czyste wariactwo. Nikt nie wiedział, pełna konspiracja.  Jedno dziecko u koleżanki, drugie z dziadkami na wakacjach. 

Na lotnisku powitał mnie On. Z bukietem kwiatów. W płaszczu. W czerwonej koszulce. 
Wszystko pamiętam. On pamięta to, że zawstydzona wywinęłam się tak, by nie dać mu buziaka na powitanie :)


Spędziłam cudowne cztery dni i musiałam wracać. To było okropne.Wracać? Teraz? Kiedy w końcu spotkałam Mężczyznę moich marzeń? Który mnie słucha i potrafi rozmawiać?.. Widziałam takie piękne miejsca. Żal będzie :(. I co dalej będzie?
...............................................................................................................................................................

Jakieś 26 tysięcy wiadomości później:

Kochanie kup chleb :)


P.S. Postanowiłam sobie, że pan komornik, min. dzięki któremu odważyłam się na zmiany dostanie ode mnie butelkę whisky. Jeszcze tego nie załatwiłam , ale wiem, że to zrobię. Zasłużył chłop jak nic!
Przy najbliższej wizycie w Polsce odwiedzam jego kancelarię. Koniec i kropka :)


A jakie są Wasze historie z przeszłości?


Buziaki i do zobaczenia jutro!





17 komentarzy:

  1. Aż łzy popłynęły mi do oczu, jakby to się znowu działo...
    Jesteś najdzielniejsza i najodważniejsza! :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Fantastycznie, uściski dla Was ❤

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajnie, że znalazłaś dobrego człowieka i udało Ci się na nowo zacząć życie.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. czasem trzeba takiego kopniaka od życia (czy od pana Komornika) zeby wpaść szczęściu w objecia I tak trzymać <3

    OdpowiedzUsuń
  5. no popatrz jak to życie potrafi poukładać pewne sprawy

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo mnie wzruszyła ta historia... Cieszę się, że życie Ci wynagrodziło wcześniejsze przykrości... Czasem wystarczy się tylko rozejrzeć wokół siebie i dostrzec rozwiązania...

    OdpowiedzUsuń
  7. Nigdy nie wiadomo, która przykra sytuacja zamieni się w nieoczekiwany zwrot akcji. Jakie to miłe uczucie - po latach wspominać dawne złe chwile z uśmiechem i satysfakcją.

    OdpowiedzUsuń
  8. Co za historia! Niesamowita!

    OdpowiedzUsuń
  9. Piękna historia! Gratuluję i życzę Wam szczęścia :*

    OdpowiedzUsuń
  10. Ale super się czyta :) Wspaniała historia!!! Życzę Wam z całego serca szczęscia i miłości a Tobie Asiu spokoju do końca zycia, nigdy więcej nerwów!

    OdpowiedzUsuń
  11. Piękna historia !!! A tak narzekają na komorników :)

    OdpowiedzUsuń